Zaskocz przyszłego pracodawcę – plik portfolio

0
10
Praca

Istnieje wiele poradników, które odnoszą się do tego, jak skutecznie zdobyć pracę. Prawda jest jednak taka, że to kto daną posadę dostanie, zależne jest od osoby rekrutującej. Żaden poradnik nie zmieni jego myślenia. Możemy jednak pomóc sobie przygotowując element zaskoczenia na spotkaniu w sprawie pracy, który na pewno pozytywnie wpłynie na naszą rozmowę.

Aby w ogóle mogło dojść do spotkania, „head hunter” musi wyłowić nasze CV, czasem z ponad tysiąca aplikacji.

Wcielmy się przez chwilę w rolę takiej właśnie osoby, która ubiega się o dane stanowisko. Jeżeli będziemy empatyczni, na pewno szybciej wyróżnimy siebie spośród innych kandydatów. Wyobraź sobie taką sytuację:

Wchodzisz do biura, jesteś menadżerem w korporacji i do Twoich głównych obowiązków należy sprawowanie kontroli nad grupą handlowców, którzy na dodatek zostali pozbawieni jednego z kolegów. Dyrektor zleca Ci więc rekrutację na to stanowisko. Wysyłasz ogłoszenia, a ponieważ Twoja korporacja to dobrze znana firma, co chwilę dostajesz e-mail z informacją o aplikacji. Masz ich setki, tysiące… I miesiąc na przyjęcie nowej osoby. Co robisz? Przeglądasz wszystkie. Co chwilę dzwoni jednak telefon od klienta, od handlowca, od dyrektora z raportami. Zapewne drogą losowania albo i inną wybierasz tylko nieliczne, czytając te, które chociaż trochę spełniają oczekiwania.

Sytuacja powyższa, wcale nie musi być prawdziwa. Można spodziewać się, że jest spotykana. Będąc na miejscu rekrutującego przynajmniej my osobiście przeszukalibyśmy skrzynkę pocztową od góry w dół w poszukiwaniu odpowiedniego CV, które postanowilibyśmy otworzyć. Swego czasu dzięki jednemu prostemu zabiegowi udało nam się zwiększyć liczbę telefonów z propozycją spotkania z kilku na 100 – spośród wysłanych aplikacji, do ponad 50%.

Jak to się stało?

Standardowo rekrutujący przyzwyczajeni są do dwóch plików w jednym mailu oraz czasem zdjęcia jako osobny plik. Co by się stało gdyby zamieścić obok CV i listu motywacyjnego również i trzeci plik? Pierwsze pytanie jakie padnie z Waszych ust w tej chwili to – co będzie zawierał trzeci plik? Ja nazywałem go „Portfolio”. W tym dokumencie przeprowadziliśmy sami ze sobą rozmowę rekrutującą, ponieważ doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jakie najczęściej na rekrutacji padają pytania czyli: na czym zależy osobom prowadzącym nabór, oraz jak mogę wykorzystać swoje wszelkie atuty. Zawierałem to w formie pytania i odpowiedzi. Przeanalizujmy to:

Jednym plikiem tego typu wzbudzałem zainteresowanie wśród rekrutującego, który zaskoczony dodatkowym elementem o wdzięcznej nazwie – portfolio otwierał naszego maila. Tym samym jeden punkt dla nas – moja aplikacja została otwarta. Kolejny sukces dotyczy tego, że jak „na dłoni”, w pliku przedstawiam wszystko to, co chciałby rekrutujący usłyszeć ode mnie na spotkaniu. Co zyskuję dzięki temu? Raz przeprowadzona przez nas w tym stylu „akcja” spowodowała, że otrzymaliśmy 3 propozycje pracy bez wizyty w danej firmie… Oczywiście spotkanie miało się odbyć ale tylko po to, by ustalić warunki finansowe. Nie wspomnę o tym, że codziennie odbierałem kilka telefonów z propozycją spotkania. Więc warto spróbować.

Musimy pamiętać o jeszcze jednej ważnej kwestii dotyczącej doświadczenia i wykształcenia. To, że skupimy swoją uwagę na rekrutującym, wcale nie oznacza, że pozostałe czynniki nie są istotne. Nic nie zastąpi ani wykształcenia, ani doświadczenia, ani innych ważnych osobistych cech.

Jeżeli szukasz długo pracy, zaskocz swojego potencjalnego pracodawcę. Zrób to na wszelkie możliwe sposoby, a zobaczysz, jaki będzie najbardziej skuteczny. Jeżeli wykorzystasz to, co opisujemy w danym artykule masz pewność, że się powiedzie.

SG/ASIB

Zapisz

Zapisz

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Twoje imię