Kredyt (nie) dla wszystkich

0
53
Flickr.com / commercial use allow

Rynki finansowe, czyli banki, zapewne mają się dobrze, również mimo iż polityka kredytowa uległa zmianom. Najpopularniejszy kredyt, a mowa tu o kredycie hipotecznym, stanowił fundament podczas startu w dorosłe życie.

ASIB postanowił sprawdzić, czy kredyt hipoteczny jest dla wszystkich tych, którzy go potrzebują. Scenariusz w wielu przypadkach jest podobny, poznają się dwie osoby które po pewnym czasie postanawiają wstąpić w związek małżeński, następnie w drodze pociecha i decyzja o poszukiwaniu i zakupie mieszkania. Każdy chce ‚być na swoim’. Dysponowanie gotówką w wysokości blisko 200.000 PLN jest nieosiągalne dla wielu młodych ludzi. Po długich rozmowach zapada więc decyzja o poszukiwaniu mieszkania na kredyt.

Mimo iż ta decyzja do najłatwiejszych nie należy, ponieważ należy się liczyć z miesięczną spłatą w wysokości ok. 1.200 PLN, to okazuje się, że banki niechętnie chcą od nas miesięczną ratę kredytu.

Każdy obywatel wychodzi z założenia, że oficjalnie, wszystko powinno być nie tylko legalne, ale również poparte pomocą Państwa. Nic bardziej mylnego, okazuje się, że w przypadku gdy jeden rodzic wychowuje dziecko na urlopie macierzyńskim, akceptacja kredytu przez bank graniczy z cudem w przypadku standardowych zarobków Polaka. Jakby tego było mało, Państwo zaczęło wprowadzać politykę wkładów własnych na mieszkanie, gdzie począwszy od 2014 roku, a kończąc na 2017 będzie wynosił 5% i do wskazanego 2017 rósł o 5% corocznie, osiągając 20% wartości mieszkania. Gdybyśmy poddali więc analizie gotówkę, którą musimy dysponować na początku by w ogóle zacząć rozmowę z bankiem, to przy kwocie 200.000 PLN w 2014 roku musimy posiadać min. 10.000 PLN, natomiast w 2017 będzie to już 40.000 PLN. Wydaje się, że to zagranie może przynieść wiele dobrego, wkład własny odbiera możliwości wielu osobom na to, aby kredyt otrzymać, co powinno skłonić banki aby chętniej przyznawały kredyt. Niestety w praktyce jest wręcz odwrotnie. Mimo iż dysponujemy kwotą, którą ustawodawca przewidział w 2014 roku na zakup mieszkania, to banki będą twierdzić, że dopiero zabezpieczenie w formie 20% jest dla nich akceptowalne i wprowadzą wyższe oprocentowanie jeśli nie dysponujemy właśnie wspomnianymi 20%, a wyższe oprocentowanie będzie obowiązywało do momentu, aż wpłacimy ratami kredytu kwotę odpowiadającą 20% wartości mieszkania.

Posiadanie 20% wartości mieszkania na Jego zakup to jednak nie wszystko. Nieliczne ogłoszenia o mieszkanie stanowią te pochodzące z prywatnych rąk. Społeczeństwo ceni sobie wygodę i praktycznie każde mieszkanie które pojawia się na rynku jest wpisane przez biuro nieruchomości. Z czym to się wiąże? Oczywiście z prowizją dla pośrednika. Prowizja jest różna, na szczęście podlega negocjacji, można wywalczyć nawet tylko 2% (średnio 2.5% – 3%, niestety niektóre biura podają wartości netto, więc przyjdzie nam jeszcze zapłacić podatek). Dysponując więc przy zakupie mieszkania którego wartość wynosi 200.000 PLN gotówka w wysokości 40.000 PLN (20% wkładu) musimy podjąć decyzję – albo obniżamy wkład własny, albo wstrzymujemy się z transakcją do momentu, aż uzbieramy kolejne 4.000 PLN aby zaspokoić pośrednika biura nieruchomości.

Zakładamy więc, że nasza gotówka wzrosła z 40.000 PLN do 44.000 PLN, czy w tym momencie możemy już spokojnie zakupić mieszkanie? Pamiętajmy, że portfel nie tylko pośrednika nieruchomości musi się powiększyć, również i pośrednika kredytowego, czy też pracownika banku, który również prawdopodobnie zażyczy sobie prowizji średnio w wysokości 2% od transakcji. Na szczęście (lub nieszczęście) posiadamy 40.000 PLN wkładu własnego, więc kwota kredytu wyniesie 160.000 PLN, czyli 2% od tej kwoty wynosić będzie 3.200 PLN. Tak więc, gotówka która dysponujemy to już nie 44.000 PLN, ale 47.200 PLN.

Czy już możemy spokojnie udać się do banku? Zakładając, że kupujemy mieszkanie z rynku wtórnego (w pierwotnym brak podatku PCC) czekają nas kolejne opłaty, ponieważ okazuje się, że na liście osób które tylko czekają na nasze pieniądze, to nie tylko pośrednik nieruchomości, pośrednik finansowy, ale równiez przede wszystkim instytucja która powinna nam pomóc, czyli Państwo pod postacią Urzędu Skarbowego. Podatek od czynności cywilnoprawnych, czyli wspomniany PCC to kolejne 2% ‚haraczu’ który musimy wydobyć ze swojej gotówki, tym samym potrzebna gotówka wzrasta z kwoty 47.200 PLN do kwoty 51.200 PLN (PCC = 2%).

Czy jest ktoś jeszcze, kto chciałby nasze ciężko uzbierane pieniądze? Notariusz. Notariusz zażyczy sobie opłaty notarialnej w wysokości 1.931,10 PLN, tak więc z 51.200 PLN tworzy się kwota 53.131,10 PLN.

Dodatkowo zapłacimy wpis prawa własności w księgę wieczystą, wpis hipoteki zwykłej w księgę wieczystą i uwaga… zapłacimy podatek od podatku, czyli PCC od ustanowienia hipoteki zwykłej, w sumie koszt w wysokości 600 PLN (200 PLN za każdy punkt). Kwota 53.131,10 PLN to już przeszłość, teraz potrzebujemy 53.731,10 PLN.

Czy to już napewno wszystko? Okazuje się, że bank jeszcze może być niezadowolony i zażyczy sobie od nas kwoty na ubezpieczenie mieszkania, niektóre banki wliczą nam ją w ratę, inne natomiast będą żądać opłacenia jej z góry, gdzie średnio takie ubezpieczenie sięga nawet 3%, co stanowi kwotę 6.000 PLN.

Reasumując, na zakup mieszkania którego wartość wynosi 200.000 PLN potrzebujemy mieć ok. 60.000 PLN aby spokojnie zabierać się do uzyskania kredytu.

Jednakże, posiadanie wyżej wymienionej kwoty wcale nie gwarantuje, że bank z otwartymi rękoma nas przyjmie. Okaże się, że małżeństwo i pociecha to koszty, które obniżają na tyle naszą zdolność kredytową, że nie uzyskamy kredytu. Szukamy więc żyranta? Nie… Żyrantem dla banku jest nieruchomość.

Zadajemy więc sobie pytanie – Wykładamy 60.000 PLN na wymarzone mieszkanie, którego wartość jest 200.000 PLN, płacimy 40.000 wkładu własnego, więc kredyt udzielany w wysokości 160.000 PLN, gdzie bank ma zabezpieczenie w formie ubezpieczenia, ale przede wszystkim nieruchomości wartej 200.000 PLN z udzielonym kredytem 160.000 PLN, gdzie tkwi więc problem w udzieleniu kredytu? Tymbardziej, że odwdzięczamy się za tego typu zabieg bankowi comiesięczną ratą kredytu, która suma summarum po całkowitej spłacie co najmniej dwukrotnie przewyższy wartość mieszkania. Wydaje się rozsądniejsze, jeśli jesteśmy specjalistami od znajdywania gotówki w naszym portfelu, szukać jej tak długo aż w końcu uzbieramy kwotę na zakup mieszkania.

Kiedyś banki przyznawały kredyt osobom, które ani nie posiadały wkładu własnego, ani nie wykupowały ubezpieczenia, nawet ich zdolność była na wątpliwym poziomie. Ale to są czasy przeszłe.

Mówi dla ASIB pośrednik finansowy.

Skończyły się czasy dobrobytu dla rynku nieruchomości, w swojej karierze miałem sytuacje, gdzie bank nie chciał przyznać kredytu osobie, której zdolność kredytowa kilkukrotnie przewyższała tę wymaganą.

Z zaniepokojeniem powiedział pośrednik biura nieruchomości.

Tak więc kredyt – nie dla wszystkich, musimy jak zawsze, liczyć na siebie.

ASIB

Sprawdź kredyty – Porównywarki kredytów

[Głosów:1    Średnia:5/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Twoje imię